Napisane przez: Martin | 04/08/2012

Opowieść o polskiej córce unickiego księdza

Tę przepiękną i napełniającą wiarą serca historię opowiedział mi biskup alański – Georgij (Republika Południowej Osetii). W latach 90-tych biskup Georgij jako młody 24-letni kapłan [1] służył w Rosyjskiej Zagranicznej Cerkwi Prawosławnej (ang. ROCA, ros. РПЦЗ) w Cchinwali (dawniej Gruzja, obecnie niezależna Południowa Osetia). W tym czasie do parafii, gdzie służył jako proboszcz przyszła kobieta polskiego pochodzenia, i już wtedy w podeszłym wieku . Jak się okazało jej ojciec był unickim księdzem (“grekokatolickim”) zamordowanym na Ukrainie w czasach szalejącego tam komunizmu. Anna Tomczuk jako jedyne dziecko odwiedzała co tydzień swego uwięzionego ojca.

Rodzina po tragicznej śmierci ojca wyjechała do Gruzji, a wraz z nią między innymi i nasza bohaterka Anna Genowefa Tomczuk. Kościół Rzymskokatolicki zaliczył tegoż unickiego kapłana do grona swych “świętych”.

W Cchinwali Anna czy też jak nazywali ją mieszkańcy – Bania [2] zainteresowała się parafią hieromnicha Jerzego [3]. Po pierwszej wizycie w prawosławnej parafii, Bania zapragnęła przychodzić do cerkwi codziennie. W tej sprawie zwróciła się do hieromnicha, na co ten się zgodził, jednocześnie informując, że nie może ona przyjmować Św. Eucharystii, oraz spowiadać się, gdyż nie należy ona do Cerkwi prawosławnej.

Z czasem Bania poprosiła kapłana, aby ten pozwolił jej zająć się porządkami przy cerkwi. Jak stwierdził władyka Gierogij: “Bania stała się najlepszą parafianką, choć do parafii formalnie nie należała. Była ona w tym czasie bardziej prawosławną niż urodzeni i wychowani w Prawosławiu. Mieszkańcy Cchinwali odnosili się do niej ze szczególnym szacunkiem i poważaniem, zresztą była ona zawsze dla nich przykładem. Bania pierwsza przychodziła do cerkwi i ostatnia z niej wychodziła. Dlatego też z czasem przyjęła na siebie obowiązek otwierania i zamykania cerkwi”.

W tym czasie młody mnich-kapłan doświadczał wielu problemów związanych z organizacją i życiem parafii. Brakowało dosłownie wszystkiego. Problemy wciąż narastały. Młody i niespokojny duchem kapłan z byle powodu cały swój stres rozładował na dopiero co wchodzącej do cerkwi Bani. Doszło do ostrej kłótni. W przypływie gorączkowej złości, kapłan kazał dla Bani wynieść się z parafii. Na drugi dzień kapłan przyszedł do cerkwi, a w miejscu gdzie zawsze stała Bania… pustka. Poczuł się z tego powodu bardzo źle. Sumienie dręczyło go z powodu wygnania z cerkwi Bogu ducha winną osobę, jak również i z tego powodu, że to on w rzeczy samej jest temu winien przez swoją głupotę. Z drugiej jednak strony pójść do Anny i przyznać się do winy nie chciał. Jak sam przyznał: “Takie głupie zachowanie jest typowe dla młodych, którym trudno przyznać się do oczywistego błędu”.

Zmartwiony całą tą sytuacją postanowił przejść się na około cerkwi. Podczas spaceru, nagle w oddali zobaczył tłum ludzi, którzy się zebrali wokół czegoś co pełznie w kierunku cerkwi. Przechodnie zatrzymują się przyglądają się temu czemuś i idą dalej. Kapłan Gieorgij jako krótkowidz nie mógł rozpoznać co zmierza w jego kierunku. Gdy po między nimi było już tylko kilka metrów, hieromnich rozpoznał w pełznącej osobie… Banie, która zapłakana, szlochając i na kolanach powiedziała: “ojcze nie wyganiajcie mnie z Cerkwi…”. Kapłan nie wytrzymał, rozpłakał się i upadł na kolana przed nią prosząc o przebaczenie, jak również o to aby powróciła do cerkwi. I że nie chce jej wyganiać. Na koniec spytał dlaczego przebyła na kolanach tak daleką drogę ?

Bania odpowiedziała: “Po tym, jak rozwścieczona na was wyszłam z cerkwi postanowiłam, że już nigdy nie przekroczę jej progu, że Bóg jest we wszystkich “chrześcijańskich Kościołach” i dlatego wszystko jedno, gdzie będę chodzić. Postanowiłam pójść choćby nawet do zielonoświątkowców. Tam przynajmniej szanują parafian i jest miło na zebraniach – pomyślałam. Wieczorem w domu postanowiłam się pomodlić, gdy skończyłam nagle przede mną rozsuwa się ściana, widzę ogień, kłęby dymu, nieprzyjemny zapach i… mojego ojca-księdza przyodzianego w szaty do nabożeństw. W domu u mnie nie ma ani jednej fotografii z moim ojcem, lecz to był on, taki jakim go pamiętam. Nagle powiedział do mnie – «Aniu… dziecko moje, w żadnym wypadku nie odchodź od Cerkwi prawosławnej. Ty sama dzięki Niej się zbawisz i mi ulżysz tam, gdzie teraz jestem. Ten kapłan jest jeszcze młody, nie gniewaj się na niego…» – po czym ściana się zamknęła. Całą noc płacząc prosiłam Boga i Maryję o przebaczenie za to, że chciałam odejść od Cerkwi”.

Oboje we łzach – kapłan i Bania, – stojąc przed sobą na kolanach poprosili siebie nawzajem o przebaczenie.

Hieromnich Gieorgij na prośbę Anny przyjął ją do Cerkwi prawosławnej tak jak nakazują kanony. Tydzień później Bania przyjęła postrzyżyny mnisze z tym samym imieniem. Ludzie znający Banie byli tym faktem bardzo zdziwieni. Na pytanie Anny, – jak ma się modlić na różańcu, – kapłan odpowiedział, że tak jak umie, jednocześnie błogosławiąc jej na modlenie się na rzymsko-katolickim różańcu (odmawianie rozetki). Kapłan nie chciał radykalnie zmieniać jej przyzwyczajeń wyniesionych z katolickiego domu zwarzywszy na jej podeszły wiek.

Bania miała zawsze jedno swoje miejsce w koncie cerkwi. Bardzo szybko zaczęto uważać ją za świętą kobietę. Ludzie zaczęli prosić ją o modlitwę. Pojawiły się cuda, uzdrowienia dzięki jej wstawiennictwie przed Wszechmogącym. Sława o świętej mniszce bardzo szybko rozeszła się po okolicy. Anna nie przyjmowała od ludzi pieniędzy, jak również i to co jej przynoszono w darze. Kapłan widząc w tym szkodę dla wiernych, wyjaśnił dla mniszki Anny, że dobrze o niej to świadczy, lecz tym samym czyni ona przykrość dającym, gdyż przez to ludzie mogą pomyśleć, że dają za mało, jak również mogą dojść do wniosku, że jakoby mniszka uważa te dary za niegodne jej modlitwy. Mniszka posłuchała rady kapłana i od tej pory pokornie przyjmowała to, co jej przynoszono. Podarowane pieniądze, gdy nikt nie widział, wpychała w cerkwi za ikony lub pod dywan.

Inokinia Anna przeszłą do rajskich przybytków w 2002 roku. Na jej pogrzeb zebrała się duża liczba mieszkańców. Przybyło prawie całe miasto. Przyszli i ci którym pomogła swą modlitwą. Nawet po jej śmierci cuda nie ustają.

Tę przepiękną historię opowiedział mi alański biskup Gieorgij (z Południowej Osetii) prosząc jednocześnie, aby ze względu na polskie pochodzenie śp. matuszki Anny, opowiedział ją naszym braciom i siostrom w Polsce. Tak więc i ja niegodny czynię. Dopowiem tylko jeszcze, że władyka Gieorgij, opowiadał mi tę historię powstrzymując się od łez.

Sława Bogu przejawiającemu Swą wielką chwałę w sługach swoich, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amiń.

-l.Marcin

Egina, Hellada
Monaster św. arcypasterza Nektariusza
16.10.2009 r. (wg cerk. kal.)

_______________________________

1. Obecnie biskup Gieorgij (Puchate) przynależy do Greckiej Cerkwi Prawosławnej zachowującej Cerkiewny Kalendarz, której biskupi aktywnie walczą z herezją ekumenizmu. Cerkiew ta jest w eucharystycznej jedności z Rumuńską i Bułgarską Cerkwią Prawosławną zachowującą Cerkiewny Kalendarz, oraz z Rosyjską Zagraniczną Cerkwią Prawosławną. Mając 19 lat Gieorgij Puchate przyjął tajne postrzyżyny i święcenia kapłańskie od rosyjskiego katakumbowego biskupa Łazarza ( Żurbienko, zm. 2005 r.). Jako młody chłopak-student sam odrestaurował 3 zamknięte przez komunistów cerkwie w Cchinwali.

2. Bania pochodzi od polskiego zdrobnienia imienia Anna – Ania. Najprawdopodobniej Gruzini i mieszkańcy Południowej Osetii wymawiają te polskie słowo z dodatkiem litery “B” na początku.

3. Należy tu nadmienić, że neo-unici na początku XX wieku (do których przynależała rodzina Anny) mało mieli już wspólnego ze wschodnim obrządkiem Cerkwi prawosławnej. Kościół papieski w tym czasie poddał unitów silnej latynizacji.

Reklamy

Responses

  1. tak bo ci co sa unitami to sie nie modla tylko prawoslwni maja monopol na modlitwe i wiare

  2. jEszcze jedno polacy nie byli unitami tylko ukraincy i rusini .nie wiem dlaczego bochaterka opowiesci jest polka

  3. jak moze byc anna polka .wyjechali do gruzji ,to znaczy mieszkali na terenie zsrr .neounici byli w polsce

  4. „jEszcze jedno polacy nie byli unitami tylko ukraincy i rusini”

    Oczywiście, że byli. Przed wojną około 5% Unitów to byli Polacy i całkowicie spolonizowani Rusini.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: