Napisane przez: Martin | 23/03/2013

Ekumenizm niszczy misyjność Cerkwi Prawosławnej.


.
Nadrzędną rolą Cerkwi jest zbawianie ludzi. Po to Bóg dał nam Cerkiew, aby każdy wchodzący do Niej się zbawiał. Od samego początku istnienia Cerkwi dążono do tego, żeby  zyskiwała Ona nowych członków. Stąd istnieje u nas takie pojęcie jak „misja apostolska”, która dokonuje się poprzez głoszenie Św. Ewangelii.

„Wy jesteście światłem… aby widzieli wasze uczynki” (Mt 5,14-16). Przez tysiąclecia Chrześcijaństwa upadły świat widziano tonącym w mrokach, w tych ciemnościach Jezus Chrystus zapalił nawigacyjne światło, którym po dziś dzień niezmiennie pozostaje Cerkiew.  Dla świata Cerkiew jest czymś na podobieństwo latarni morskiej, do której kierują się podróżujący na wzburzonym morzu dnia codziennego.

Dlatego Cerkiew ma wobec świata funkcję służebną, czyli musi nieść światło prawdy i nadziei, dzięki któremu ludzie odnajdują Drogę swego zbawienia. O tej misji Cerkwi przepowiadał prorok Izajasz: „Powstań i świeć…” (60,1-6).

Cerkiewne Żywoty Świętych w znacznej mierze zawierają przepiękne opisy działalności misjonarzy, równych Apostołom świętych, którzy nierzadko ryzykowali swym życiem, aby pomóc ludziom znaleźć prawdziwą wiarę prowadzącą do zbawienia. W XIX wieku tacy rosyjscy misjonarze docierali do odległych zakątków Azji i Ameryki, a greccy w trudno dostępne miejsca Afryki. Chcąc przywołać współczesne przykłady prawosławnych misjonarzy, doszedłem do smutnego stwierdzenia, że w XX wieku mieliśmy ich nie za wiele. Na przełomie XIX i XX wieku w Japonii działał jeszcze św. arcypasterz Mikołaj (Kasatkin), oraz w Ameryce św. Herman. Lecz w drugiej połowie XX wieku, po dziś dzień na całym globie mamy swego rodzaju zastój prawosławnej misji. Co się stało? Zapewne odpowiedzi trzeba szukać w szczególnie trudnej sytuacji Cerkwi w Z.S.R.R., w wojnie w Serbii, oraz… w ekumenizmie.

Współczesne takie ekumeniczne organizacje jak Światowa Rada Kościołów, Konferencja Kościołów Europejskich, Polska Rada Ekumeniczna niwelują, a niekiedy wręcz zabraniają prowadzenia prawosławnej misji wśród inosławnych. Przy tym zarażają nas protestanckim pojmowaniem inosławnych jako „siostrzane kościoły”. Jakby tego było mało, to jeszcze wzywają nas prawosławnych chrześcijan do przyniesienia wspólnego z nimi „pokajania” za jakoby również i nami „utraconą jedność”.

Ekumeniści za wszelką cenę dążą do zmuszenia prawosławnych Cerkwi Lokalnym do wprowadzenia u siebie oficjalnego zakazu prawosławnej misji. Między innymi za pomocą podpisywania a potem ratyfikowania oficjalnych niezgodnych z nauczeniem Cerkwi dokumentów, takich jak choćby uznanie obecności zbawiennej Łaski Ducha Świętego poza Cerkwią prawosławną, czy uznanie ważności chrztu u heretyków (patrz I-szy Kanon św. Bazylego Wielkiego). Czyli tym samym zakazu udzielania chrztu konwertytom przychodzącym do prawosławia z heretyckich katolickich i protestanckich Kościołów i przeróżnych sekciarskich zborów. Pierwszy taki dokument dotyczący chrztu podpisano w 1974 roku w Akrze, następnie w 1982 r. w Limie. W Warszawie w 2000 roku o takim samym charakterze dokument[i] podpisał metropolita Sawa. Jednak najbardziej uderzającym w naturę Cerkwi było podpisanie w 1993 w Balamand (Liban) przez wszystkie oficjalne Cerkwie prawosławne dokumentu, który stał się osnową dzisiejszej relacji pomiędzy prawosławnymi i heretykami zachodu[ii].

Ideowa platforma ekumenizmu dopuszcza konwersję, ale jedynie w formie zmiany upodobania. Na przykład komuś bardziej się podoba ryt wschodni, więc zaczyna uczęszczać do cerkwi prawosławnej, bez zmiany swego wyznania. Sprowadzając tym samym Cerkiew do roli jednego z wielu straganów na ekumenicznym odpuście.

Jakiś czas temu miałem szczęście poznać włoskiego prawosławnego biskupa Michała, który wraz z drugim włoskim biskupem Sylwanem wchodzą w skład synodu Greckiej Starostylnej Cerkwi Prawosławnej. Biskupi ci posiadają parafie na północy Włoch, jak również na wyspie Sardynia. Niezwykle miło było usłyszeć antyekumeniczną homilię biskupa Michała w jego rodzimym włoskim języku. Nigdy nie przypuszczałem, że przyjdzie mi usłyszeć po włosku prawdziwie prawosławne kazanie. Jednak dość znamiennym jest historia pojawienia się prawosławnej misji we Włoszech. Otóż, w latach 70-tych XX wieku, grupa katolickich kleryków z wyspy Sardynia zwróciła się do Patriarchatu Konstantynopolitańskiego z prośbą o przyjęcie ich do Cerkwi Prawosławnej. Patriarcha nie chcąc psuć stosunków z papieżem odmówił ich przyjęcia. Klerycy ci wraz ze swymi kilkunastoma parafiami liczącymi 2000 wiernych, zwrócili się więc do Patriarchatu Sowieckiego, a dokładniej do egzarchy zachodniej Europy metropolity Nikodema (Rotowa). Również i tam odmówiono im zbawienia! Tak samo bez wyjątku postąpiły WSZYSTKIE oficjalne Cerkwie Lokalne. Po przebyciu długich mytarstw i gehenny prawosławni Sardyńczycy zostali przyjęci przez greckich starostylnych biskupów, którzy wyświęcili najstarszego spośród włoskich kapłanów o imieniu Jan na biskupa-egzarchę Włoch. Komentując to wydarzenie redaktorzy na łamach greckiej gazety „Καλή ομολογία[iii]” (czyt. Kali omologia) słusznie pytają: „Czyż oficjalne Cerkwie prawosławne nie mogły zrobić to, co zrobili greccy starostylnicy?” i odpowiadają: „Mogły, lecz się wystraszyły. Z jakiego powodu? Przez papieżofilską bojaźń i brak misjonarskiej miłości”. Kończąc swój komentarz słowami: „To nie tylko grzech! To światowa hańba!”. Niestety hierarchowie z oficjalnych Cerkwi nie wypełniają już słów naszego Władcy Jezusa Chrystusa, który dając nam przykład powiedział: „tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę” (J 6,37).

Metropolita Cyprian wraz z metropolitą Italii Janem (1917-†2002) – pierwszym włoskim prawosławnym hierarchą.

Obecni włoscy biskupi Sylwan i Michał.

Po II Soborze Watykańskim dogłębnie niszczącym Kościół rzymsko-katolicki, wielu katolików widząc „ohydę spustoszenia na miejscu świętym” (Mt 24,15; Dn 9,27) zaczęło rozglądać się w poszukiwaniu prawdziwego Kościoła. I wielu bez wątpienia znalazłoby Prawdę od wieków będącą w Cerkwi Prawosławnej, lecz niestety z powodu sparaliżowania obecnych lokalnych Cerkwi herezją ekumenizmu, sukcesywne żniwa zbierają przeróżne sekty.

Kilka lat temu w Polsce pewien katolicki żeński klasztor popadł w konflikt ze swymi biskupami. W czasie gdy cała Polska patrzyła na coraz bardziej odizolowany od świata klasztor, jego siostry w rozpaczy zwróciły się do zwierzchnika polskiej Cerkwi z prośbą o przyjęcie ich do Cerkwi prawosławnej. Odpowiedź była krótka… NIE!

Chcąc wysłużyć się przed heretykami zachodu, prawosławni ekumeniści dochodzą nieraz do tego, że nowoprzybyłym do prawosławia ludziom proponują „powrócić do kościoła-matki” (!).  Jeszcze inni twierdzą, że „prawosławnym można jednie się urodzić”.

Gdy 40 lat temu mnisi z pewnego benedyktyńskiego klasztoru w zachodnich Niemczech rozczarowawszy się w papizmie postanowili przyjąć prawosławie, jedna z lokalnych Cerkwi odmówiła ich prośbom tłumacząc się, że u nich nie ma takiej praktyki (sic!).

Takie zachowanie prawosławnych hierarchów nanosi Cerkwi prawosławnej podwójną szkodę: z jednej strony tacy zabraniają poszukującym prawdziwej wiary, i łaski otrzymania jej w Świętej Cerkwi Prawosławnej, w czym potępia ich sam Zbawiciel Jezus: „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo zamykacie królestwo niebieskie przed ludźmi. Wy sami nie wchodzicie i nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą!” (Mt 23,13); z drugiej zaś strony tacy zmuszają szukających do przyjęcia zgubne nauki innych wyznań.

Z jednej strony prawosławni ekumeniści dla wszelakich herezji szeroko otwierają bramy Cerkwi  prawosławnej, zaś zamykają je przed tymi, którzy szczerze szukają zbawienia w prawosławiu! Tym samym odrzucając misyjny charakter Cerkwi prawosławnej, a jej misję ograniczając do zwykłego zachowania statusu quo.

Z całą pewnością możemy powiedzieć, że dziś prawosławne Chrześcijaństwo przeżywa swego rodzaju smutę, duchowy kryzys. Niestety w dzisiejszej dobie globalizmu i w obecnej formie istniejącego ekumenizmu, oficjalna Cerkiew prawosławna w trosce o swój „wizerunek”, oraz pozycję ekonomiczną i polityczną coraz częściej przestaje głosić niezmienną prawdę Ewangelii. Przedstawiciele Cerkwi stają się obrońcami przyrody, moralnych wartości i samoświadomości Europy, działaczami na rzecz pokoju i ochrony praw narodu przebranego, przy tym przestają być kontynuatorami najważniejszego – dzieła świętych Apostołów. Przez takich hierarchów i kapłanów Cerkiew staje się służebnicą spraw ziemskich, coraz mniej troszczącą się o zbawienie swych wiernych i tym samym o ich współudział ze świętymi w Królestwie Niebieskim.

Nie tylko misja wśród inosławnych zanika, również misja wewnętrzna, troszcząca się o dobro członków Cerkwi zaczyna coraz bardziej podupadać, lub w rzeczy samej stawać się antymisją.

Obecne życie oficjalnych Cerkwi zmienia się za pomocą konwergencji, czyli stopniowego upodobniania się członków ekumenicznego ruchu. Co ważne, zmiany te zachodzą wyłącznie w Cerkwi prawosławnej. Pierwszym takim krokiem było wprowadzenie w życie Cerkwi zachodniego kalendarzowego stylu. Następnie zmiana stylu architektonicznego budowanych nowych cerkwi, rozluźnienie kanonu pisania ikon i cerkiewnego śpiewu. Przed nami jeszcze skrócenie, albo i w ogóle usunięcie co poniektórych postów, uprawomocnienie sodomii (geje i lesbijki) w życiu parafii, zezwolenie na święcenia kobiet (w niektórych patriarchatach już wprowadzono niekanoniczne święcenia „lektorek” i „poddiakonic”). To wszystko jest widzialnym owocem już w wielu strategicznych kwestiach ujednoliconej z zachodnimi heretykami teologii, wykładanej przez jezuitów i heretyckich wykładowców w prawosławnych uczelniach i seminariach, nie tylko w Polsce ale i za wschodnią granicą.

W fizyce takie zjawisko konwergencji jest nazywane osmozą, czyli dyfuzją rozpuszczalnika przez błonę półprzepuszczalną rozdzielającą dwa o różnym stężeniu roztwory. Osmoza spontanicznie zachodzi od roztworu o niższym stężeniu substancji rozpuszczonej do roztworu o wyższym, czyli prowadzi do wyrównania stężeń obu roztworów.

Do osmozy można porównać kontakty i wspólne modlitwy prawosławnych z innosławnymi. Święte Prawosławie jest krystalicznie czystą wodą, zaś wszelkiego rodzaju zachodnie denominacje – mętną i przy tym trującą cieczą. W czasie kontaktu prawosławnych ekumenistów z innosławnymi niezbieżnie dochodzi do zmieszania się, które jest niebezpieczne dla całej Cerkwi, gdyż dostają się do niej niepotrzebne i szkodliwe zjawiska. Poprzez kanaliki (wspólne modlitwy) notorycznie naruszanej błony ochronnej (cerkiewne kanony) i już naruszonych dogmatów wiary przedostaje się trujący jad, który przenika do samoświadomości prawosławnych chrześcijan. Przed konwergencją przestrzega i Pismo Święte: „Nie wprzęgajcie się z niewierzącymi w jedno jarzmo. Cóż, bowiem na wspólnego sprawiedliwość z niesprawiedliwością? Albo cóż ma wspólnego światło z ciemnością. Jakaż jest wspólnota Chrystusa z Beliarem lub wierzącego z niewiernym? Co wreszcie łączy przybytek Boga z bożkami?” (2Kor 6,14-16).

Wielu z nas nie zauważa, że nasze codzienne życie coraz bardziej upodabnia się do życia jakim żyją członkowie zachodnich Kościołów. Przy tym to, co zawierają Żywoty Świętych dla wielu coraz bardziej staje się czymś w rodzaju opowieści fantasy, aniżeli realnym przykładem dla nas samych.

Jeśli nie zaczniemy żyć tak, jak od wieków uczy prawdziwe prawosławie, to bez wątpienia będziemy dawać takie marne świadectwo i marne wyznanie już okrojonej i nieprawosławnej wiary zgodnej z nowym, wygodnym i dostosowanym do nowej ery nowych zapotrzebowań i wyzwań życiem.

Jedynym wyjściem z tego misyjnego impasu jest bezwzględne zerwanie z ekumenizmem i powrotem do czystych źródeł prawosławia. Pamiętając, że dokona się to tylko wtedy, jeśli każdy z nas według słów proroka Izajasz, powstanie by przed ludźmi świecić swym przykładem prawdziwej prawosławnej wiary, nie bojąc się konsekwencji i trudności, gdyż „wszystko mogę w tym, który mnie umacnia” (Flp 4,13).

lektor Marcin Piekarski

Warszawa 2013 r.
Święto Triumfu Prawosławia


[i]      Deklaracja Kościołów w Polsce na progu Trzeciego Tysiąclecia Warszawa, 23 stycznia 2000 r.
[iii]    1982 r., № 38.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: