Napisane przez: Martin | 06/09/2015

Święty Spirydon – gorliwy obrońca Prawosławia przed papizmem.

image

W 1719 roku, trzy lata po tureckiej ekspansji na Kerkyrę, dowódca wyspy Korfu, admirał weneckiej floty Andrea Pizani, oraz jego doradca teolog Francisco Fraggipani, jak również część włoskich katolików żyjących na wyspie z wdzięczności za wybawienie postanowili wybudować w prawosławnej świątyni świętego Spirydona katolicki ołtarz. Admirał poinformował o tym postanowieniu prawosławnych kleryków prosząc ich o zezwolenie na takie przedsięwzięcie. Rzecz jasna duchowni kategorycznie odmówili nie bojąc się konsekwencji swej decyzji, lecz to nie powstrzymało dowódcę. Wtenczas prawosławny kler oraz miejscowi prawosławni wierni zwrócili się o niebiańską pomoc do świętego arcypasterza Spirydona, upraszając o ochronę świątyni przed jej zbezczeszczeniem ze strony katolików.

Nocą święty Spirydon zjawił się we śnie weneckiemu dowódcy i powiedział: „Czemuż mnie niepokoisz? Ołtarz twej wiary nie godzi się mieć w mej świątyni”. Święty domagał się rezygnacji z tego przedsięwzięcia, uprzedzając że w przeciwnym wypadku, wszyscy temu winni zostaną ukarani. Wystraszony dowódca zwrócił się do swego doradcy który powiedział, że to wszystko jest jedynie złym działaniem diabła. Uspokoiwszy się, Pizani zamówił potrzebne materiały do budowy ołtarza. Wtenczas cały lud prawosławny wyspy z jeszcze większym błaganiem zaczął modlić się do swego patrona, aby ten nie dopuścił zbluzgania świętego miejsca. Tej samej nocy święty Spirydon przyodziany w mnisze szaty znów zjawił się we śnie admirałowi Pizani, uprzedzając go: „Prosiłem cię abyś nie niepokoił mnie. Jeśli ośmielisz się przystąpić do wypełnienia swego zamiaru, to będziesz mocno tego żałować, lecz wtedy będzie już za późno”. Rankiem admirał opowiedział o widzeniu swemu doradcy, na co ten obwinił go w tchórzostwie, wyśmiewając go powiedział że tak wykształcony człowiek nie powinien dowierzać sennym zjawom.

11 listopada 1719 roku admirał Pizani wraz ze swymi ludźmi wyprawił się do cerkwi świętego Spirydona, jakoby pokłonić się jego relikwiom i zapalić świeczkę. W rzeczy samej przybyli oni do świątyni aby dokonać pomiarów miejsca gdzie ma stanąć katolicki ołtarz. Prawosławni klerycy próbowali przeciwdziałać temu, lecz znów bez rezultatów. Katolicy nie ustępowali od swych zamiarów. Lecz ich planom nie było sądzone się spełnić. Nocą 12 listopada (wg cerkiewnego kalendarza) na morzu podniósł się straszny sztorm, uderzenia piorunów wstrząsnęły miastem. O północy strażnik, znajdujący się u wejścia do twierdzy Fort Castelli, ujrzał przyodzianego w mnisze szaty starca trzymającego w ręku zapaloną pochodnię. Na pytanie: „Ktoś ty? Dokąd idziesz?” starzec odpowiedział: „To ja, Spirydon”. W tym momencie trzy strumienia ognia wyleciały z cerkiewnej dzwonnicy, jednocześnie rozdał się ogłuszający wybuch i skład z prochem wraz z bliżej usytuowanymi domami wyleciał w powietrze. Dziewięciuset katolików (żołnierzy i cywili) zginęło natychmiast od wybuchu, zginęli wszyscy czynni uczestnicy tego nie miłego Bogu przedsięwzięcia. Znaleziono martwym również i admirała Pizani – jego szyja była zaciśnięta dwoma polanami, a jego doradcę odnaleziono za murami twierdzy w kanalizacyjnym rowie. Od tego strasznego wybuchu nie ucierpiał ani jeden prawosławny, gdyż katolicy zabraniali im nocą znajdować się na terenie twierdzy. Nie ucierpiał i strażnik, który widział świętego Spirydona trzymającego pochodnię. W czasie wybuchu niewidzialna siła przeniosła go w inne miejscy, gdzie nie doznał ani jednego zadrapania.

image

W świątyni świętego Spirydona upadł na ziemię ofiarowany przez admirała srebrny lampion, w rezultacie czego była u niego naruszona podstawa. Ten lampion znów powieszono na swe miejsce, gdzie po dziś dzień jawi się niemym świadkiem tej tragedii. W tym samym czasie w Wenecji jeden piorunów uderzył w zamek, należący do admirała, przebiła ścianę i spaliła jego portret. Z całego zamku ucierpiał jedynie portret.

image

Tak oto, gorliwy obrońca Prawosławia święty Spirydon swym wielkim i strasznym cudem ochronił swój naród, swoje miasto, swoją świątynię od zbezczeszczenia.

Niedawno z inicjatywy polskich ekumenicznych hierarchów PAKP-u sprowadzono do Polski cząstkę relikwii świętego arcypasterza Spirydona. W nawale euforii zapomniano ludowi Bożemu opowiedzieć dokładniej o tym świętym. O jego niemałym udziale w obradach Pierwszego Soboru Powszechnego, zniszczeniu herezji arianizmu, ustanowieniu jednego i uświęconego kalendarza (juliańskiego) i Paschalii (aleksandryjskiej) używanych od wieków w Cerkwi Chrystusowej. Święty Spirydon znalazł szczególne umiłowanie wśród wiernych tradycji greckich prawdziwie prawosławnych chrześcijan (starostylych). Gdy cała nowostylna Grecja w dniu święta Świętego Spirydona wbrew Świętym Ojcom świętuje z papistami Boże Narodzenie, jedynie starostylni Grecy w tym dniu (25 grudnia wg kalendarza apostazji) zbierają się aby uczcić pamięć świętego, oraz prosić go o pomoc w opamiętaniu swym zbłądzonym współbraciom. Niejednokrotnie święty poprzez jawne cuda ukazywał Grekom na konieczność używania cerkiewnego kalendarza Świętych Ojców (patrz tekst o „Cud św. Spirydona w cerkwi Katedralnej w Karistose”, oraz „Święty arcypasterz Spirydon i nowy kalendarz w Cerkwi”).

image

image

Powracając do tekstu chciałoby się zapytać, dlaczego dziś święty nie przejawia swej gorliwości w obronie wiary Prawosławnej, dlaczego relikwie będące w Polsce nie stały się manifestem prawdy wiary, dlaczego nie dokonały się cuda? Odpowiedzi należy szukać w dwóch odmiennych postawach prawosławnych kleryków i wiernych z greckiej wyspy władanej przez katolickich Włochów, oraz tych współczesnych będących z nazwy prawosławnymi mieszkającymi w katolicko-ateistycznej Polsce. Pierwsi zrobili wszystko co było w ich możliwości (nie bacząc na grożące prześladowania) aby obronić wiarę i świętości Prawosławia, a drudzy… cóż sami widzimy ekumeniczne spotkania, udostępnianie świątyń dla homilii katolickich biskupów skierowanych do prawosławnej owczarni, wprowadzanie tych że samych klechów do ołtarza dla zgorszenia wiernych. Tego nigdy nie dopuściliby się osiemnastowieczni prawosławni duchowni i wierni. Stąd nie dziwmy się milczeniu świętych sług Bożych. Wywieszka z napisem „prawosławni” sama w sobie nie gwarantuje mistycznej jedności z prawowiernym Niebem i świętymi, takimi jak choćby święty arcypasterz Spirydon.

 

Tłum. i oprac.  l.Marcin Piekarski

Advertisements

Responses

  1. […] MATERIAŁ OPUBLIKOWANY ZA : https://maptys.wordpress.com/2015/09/06/swiety-spirydon-gorliwy-obronca-prawoslawia-przed-papizmem/#… […]

  2. SPASI HOSPODI ZA TRUD TŁUMACZENIA NIEWYGODNYCH FAKTÓW NIEKTÓRYM …


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: