Napisane przez: Martin | 24/01/2016

O ekumenicznym Pan-soborze.

W Chambésy (Szwajcaria) odbywa się obecnie ostatnie przedsoborowe zebranie lokalnych zwierzchników Cerkwi i ich przedstawicieli. PAKP i jego wiernych reprezentował tylko biskup siemiatycki Jerzy (Pańkowski). Reszta delegacji ze zwierzchnikiem na czele zdziesiątkowała ekumeniczna grypa, dlatego nie przybył ani metr. Sawa (Hrycuniak, TW „Jurek”) jak również odpowiedzialny za reprezentowanie Polski na soborze supraski biskup Grzegorz (Charkiewicz). Dla porównania mniejszą od polskiej jurysdykcji, czechosłowacką Cerkiew reprezentowały aż 4 osoby. Najwyraźniej polska reprezentacja nie idzie na ilość ale na jakość – dyktatorską jakość.

Patriarcha łubiański Cyryl (Gundiajew, Agent KGB „Michajłow”) w swym słowie wypowiedzianym 22 stycznia podczas zebrania, wyraził zażenowanie z powodu utajniania już przyjętych (!) dokumentów które mają być podpisane na czerwcowym soborze. Jeden z takich dokumentów dotyczy reformy kalendarza. Tak reformy i to nie byle jakiej! Okazuje się, że „centralną dla dokumentu kwestią, jest przejście na nową paschalię, czy też jak powiedziano w nim, bardziej dokładne określeniem daty paschalii” – powiedział Cyryl.

W ubiegłym roku, biskup Jerzy podczas spotkania ze studentami niejednokrotnie podkreślił, że na pan-soborze nie będzie podejmowana kwestia zmiany kalendarza a tym bardziej aleksandryjskiej paschalii. Przy czym dodał, że jest to wymysł „schizmatyków”. I oto, władyka Jerzy będąc na przedsoborowym zebraniu musiał być wielce zdziwiony, że są jakieś dokumenty dotyczące zmiany kalendarza, ba! nawet paschalii. Niedouczenie alby naruszenie 9 przekazania Bożego.

Nowa paschalia – co ona oznaczała dla wiernych w XX wieku? W ramach decyzji panprawosławnego soboru albo jak go potem nazwano panprawosławnego kongresu z 1923 roku, kalendarzową i paschalną reformę próbowano wprowadzić już na początku i w przeciagu XX wieku. Wiele Cerkwi Lokalnych przyjęło reformę nie od razu. Część wiernych nie chcąc być razem z nowokalendarzowymi schizmatykami i neopaschalnymi heretykami pozostała w Cerkwi oddzielając się od herezjarchów. Na jednym terytorium powstały Cerkwie nowostylne i prawdziwie prawosławne. Tam gdzie okazał się silny sprzeciw wiernych, przywrócono paschalię a niekiedy i stary kalendarz do czasu, aż potomkom tych wiernych będzie wszystko jedno jakim kalendarzem czy paschalią będą się posługiwać i wtedy powróci się do kwestii kalendarza a dalej jedności z papieżem.

Co niesie za sobą nowa paschalia? Paschalia jest dogmatem Cerkwi. Ci, którzy świętują według nowej paschalii nie mają już Łaski Ducha Świętego. Tak przyjęła Cerkiew Prawosławna podczas Pierwszego Soboru Powszechnego, wraz ze świętymi takimi jak św. Spirydon św. Atanazy Wielki czy Mikołaj Cudotwórca. Takie neopaschalne cerkwie już są, to fińska i czechosłowacka Cerkiew. Przypomnijmy sobie jak przyjeżdżali do Polski zwierzchnicy i przedstawiciele tych Cerkwi Lokalnych, jak służyli na Podlasiu przy jednym ołtarzu. Powstaje pytanie. Czy była Łaska Ducha Świętego podczas sprawowanych misteriów wraz z naruszycielami dogmatów? Czy eucharystyczna łączność PAKP-u z fińskimi i czechosłowackimi neopaschalistami nie pozbawiła więzi z Duchem Świętym?

Poprzez ten problem chcę zauważyć, że dla większości wiernych, po pan-soborze będzie wszystko jedno jaka będzie paschalia (czy będzie ona częściowo wprowadzona w PAKP-ie) skoro jedność z już od dawna neopaschalitami nie wywołuje w prawosławnym społeczeństwie przynajmniej oburzenia.

Patriarcha Bartłomiej w swym wystąpieniu poruszył kwestię natychmiastowego odłączania tych wiernych, kleryków i biskupów, którzy nie przyjmą postanowień soboru. Należy zrozumieć, że Prawdziwie Prawosławne Cerkwie, nazywane starokalendarzowymi, też wcześniej zostały odłączone za nieuznanie postanowień panprawosławnego kongresu z 1923 roku i ich realizacji. Teraz po wielu latach wzrostu religijnego liberalizmu i oswojenia się wiernych z myślą o reformie w lokalnych Cerkwiach, będą odłączać resztkę owczarni, która przypadkiem jest tak samo konserwatywna jak wcześniej „odłączeni” starostylnicy.

Na przedsoborowym zebraniu padła propozycja zwołania pan-soboru na Świętej Górze Atos. Mnie osobiście to nie dziwi, gdyż pierwszy nieudolny „powszechny sobór” z 1923 roku początkowo miał się odbyć nie gdzie indziej jak w atoskim monasterze Watopediu (de facto był pierwszym nowostylnym monasterem na Świętej Górze Atos). Najwyraźniej współczesnym herezjarchom bardzo chce się, aby już samo miejsce realizacji tego soboru „uświęciło” i podniosło jego rangę w oczach nawet konserwatywnych wiernych przeciwników soboru. „Pan-Sobór w Ogrodzie i pod opieką samej Bogurodzicy” czy też „Pan-Sobór nie może być złym, skoro Bogurodzica nie przeszkodziła w jego realizacji” – nieprawdaż brzmi cudownie. Wielu prawosławny wpadło w herezję papizmu, nadając Atosowi ponadludzką siłę. Niczym drugi nieomylny i niemożliwy do wpadnięcia w herezję Rzym. Wielu zapomniało, że na Świętej Górze istniały unickie i łacińskie monastery, że nowy kalendarz przyjęto również i na Górze Atos. To na Górze Atos mają miejsca alkoholowe libacje z udziałem polskich i rosyjskich seminarzystów i mnichów. Homoseksualne zwyrodnienia. Nieprawdą jest, że na Atos nie wtargnęły jeszcze kobiety, one już tam były w XIX wieku. Tak, moi drodzy. To nie miejsce zbawia człowieka, tym bardziej na siłę i wbrew wolnej woli. Inaczej wszyscy by się pchali na Atos, aby wbrew swej woli i trudom zbawić sie z powodu tylko samego tam przebywania. Jeśliby tak było, to wszystkie sobory powszechne i lokalne odbywałyby się tylko i wyłącznie na Świętej Górze. Stąd należy mieć świadomość, że prawdziwość soboru nie jest zależna od miejsca jego zwołania.

Ciekawym jest jeszcze jeden fakt. W ubiegłym roku przepływający nieopodal pielgrzymi zauważyli podczas rozładunku na jednej z atoskich przystani wyjeżdzający… czołg. Poinformowały o tym greckie niezależne strony internetowe publikując przy tym zdjęcia. Teraz już wiadomym jest do czego jest potrzebny taki sprzęt.

* * *

Wielu moich znajomych z zapartym tchem śledzi rozwój wydarzeń wokół zbieranego od stu lat soboru powszechnego, zwanego wszechprawosławnym lub powszechnym soborem. Od faktu samego zwołania takiego soboru uzależniają swoją dalszą przyszłość w strukturach oficjalnej Cerkwi. Wielu deklaruje: po soborze nie będzie można chodzić do cerkwi. A dlaczego – pytam? Okazuje się, że siła proroctw „starców” i predestynacji losów prawosławia jest ważniejsza, silniejsza niż odwieczna nauka Ewangelii i Świętych Ojców. Ludzie zamiast stanąć na wysokości zadania i w patrologii (w nauce i na przykładzie życia świętych) szukać odpowiedzi jak żyć w epoce wiarołomstwa, szukają odpowiedzi (samousprawiedliwienia swego duchowego lenistwa) w sprzecznych a niekiedy i dziwacznych radach współczesnych „starców”.

Pogaństwo w Europie nie upadło, ono odradza się między innymi i w pseudoprawosławiu, delfickim prawosławiu wyroczni i magizmu obrzędu. Ludziom zwyczajnie się nie chce całym sobą prowadzić duchowej walki, uczyć się, poznawać, doświadczać, zmieniać się. Prawosławie tych świętych, tych którzy nim żyli, którego męczeńsko bronili słowem i życiem jest dla nich prawosławiem niedoścignionego ideału, a niekiedy nawet… fanatyzmem i staroświeckością.

Wśród tych ludzi znajdą się tacy, którzy próbują żyć pobożnie, niestety najczęściej z braku rozsądnych i prawdziwych pasterzy trafiają w sidła duchowego zbłądzenia – prelesti. Stąd nieprawidłowe spojrzenie na sytuację, miotanie się po sprzecznych i często zmiennych opiniach „starców”.

Prawosławny powinien być pewnym swojej wiary, swego jutra, to z kim jest i dlaczego, nie uzależniać się od instytucji takiego czy innego soboru. Bo czym różni się herezja głoszona przez kapłana, biskupa, hierarchów lokalnej cerkwi, podpisana i zatwierdzona w dokumentach od herezji zatwierdzonej powszechnie na soborze? Poza swym zasięgiem, niczym. Herezja jest tak samo zgubna dla duszy wiernego który pozostaje w eucharystycznej jedności z jednym biskupem-heretykiem jak i z całym pan-soborem biskupów, metropolitów i patriarchów. Ludzie oczekują większego i znaczniejszego zła niż ono już jest. Jeśli wydaje się, że w tym złu się urodziło, wychowali się nasi rodzice, to tak jakby było ono „normalne”, dopuszczalne, bo… „tak było” przed nami. Głupcze… jeślibyś się urodził w papizmie obrządku wschodniego (grekokatolicyzm), w tym papizmie i byś umarł, skazując swą duszę na zatracenie za współudział w herezji. Na nic by ci się zdały prawosławne obrzędy, słowiańskie nabożeństwa, juliański kalendarz, bo pozostałeś w jedności z heretyckim hierarchą – papieżem i jego herezjami. Nie obdarzaj nadmocą instytucji patriarchy moskiewskiego, jerozolimskiego i innych. Instytucja patriarchy Zachodu nie uratowała go przed staniem się źródłem zatracenia dla dusz wielu swoich wyznawców. To nie katedra uświęca patriarchę, lecz patriarcha zachowujący czystą wiarę, mający sukcesję apostolską, nie tylko obrzędową (nakładania rąk podczas chirotonii) ale przede wszystkim sukcesję apostolskiej prawidłowej wiary, uświęca katedrę i tym samym powierzone mu owce – zebranie wiernych, razem są oni Cerkwią Chrystusa. Zatem, czy są Cerkwią Chrystusa ludzie zebrani wokół hierarchy ekumenisty lub będącego w jedności z ekumenistami? Nie, nie są. To nie są słowa na wyrost wypowiedziane. W historii Cerkwi nie znajdziesz nigdzie przypadku, aby jedność z herezją była chwalebną dla wiernych, a wręcz na odwrót w przepaść zatracenia trafiali nie tylko protoplaści i nosiciele zgubnych nauk, lecz i ci którzy pozostali w jedności z nimi. Po śmierci nikt nie będzie rozdzielał na tych, którzy oczekiwali soboru-wyroczni i umarli w jedności z herezją, na tych którzy umarli po soborze również w jedności z ekumenizmem.

Dla jednych heretycki sobór już się odbył w 1923 roku, pozostali zaś oczekują statecznego potwierdzenia dokonanego już widocznego wiarołomstwa na zaplanowanym atoskim soborze. To tak jak z Apokalipsą, jedni starają odgrodzić się od apokaliptycznych zdarzeń, żyć tak aby być gotowym na tą nawet prywatną apokalipsę – śmierć, inni zaś nic nie robiąc ze swym zbawieniem czekają z przestrachem do ostatniego kulminacyjnego momentu, czy to Apokalipsy, czy też małej apokalipsy – ziemskiej śmierci ktora czeka kazdego nieuchronnie.

l.Marcin Piekarski

Advertisements

Responses

  1. […] O ekumenicznym Pan-soborze. […]

  2. Okazało się, że ostatecznie (?) miejscem zebrania się soboru będzie Kreta.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: