Napisane przez: Martin | 13/02/2016

Prawdziwie prawosławna Afryka.

48UDUUUU

Niedawno zostały opublikowane wspaniałe zdjęcia z pierwszej, w nowym 2016 roku, arcypasterskiej wizyty prawosławnych hierarchów w Afryce. Tym razem wziął w niej udział attycki metropolita Chryzostom, który wraz z mthonskim biskupem Ambrożym oraz rumuńskim starostylnym biskupem Serafinem odwiedzili czarnoskórą owczarnię w Kongo i w Kenii.

Grecka prawosławna (antyekumeniczna) misja na terenie Afryki sięga czasów czarnoskórego metropolity Georgiosa (pol. Jerzy), który w latach 80-tych odgrodził się od coraz bardziej pogrążającego się w ekumenizmie aleksandryjskiego patriarchatu i przyłączył się do greckich starostylnych hierarchów. Jego decyzję poparły dziesiątki afrykańskich parafii i monasterów. W czasach panowania władyki Georgiosa niemalże wszystkie parafie w środkowej i południowej Afryce wiernie stały na nienaruszonym kamieniu prawdziwej wiary. Decyzję metropolity Georgiosa nieformalnie poparł patriarcha Jerozolimy Diodor I (+2000). Oparta na zdrowym antyekumenizmie i prawidłowym życiu prawosławna misja w Afryce zaczęła się rozrastać. Zaczęli przybywać wierni nie tylko z pogaństwa, lecz również z innych parafii prowadzonych przez papieskie i protestanckie misje.

Po błogosławionej śmierci w 1987 roku metropolity Georgiosa, nowostylnicy wykorzystując trudny okres w afrykańskiej Cerkwi, podesłali przekupionego archimandrytę Nicefora, który po wyproszeniu swej biskupiej chirotoni dokonał rozłamu, zabierając ze sobą część parafii. Wtedy do apostolskiej misji wysłano methonskiego biskupa Ambrożego (anglik z pochodzenia) który zebrał pod swój omoforion znaczną liczbę parafii wiernych prawdziwemu prawosławiu.

Przez ten okres staraniem starostylnych Greków wydano przetłumaczone na lokalne języki Pismo Święte i część ksiąg do nabożeństw, zbudowano kilkadziesiąt cerkwi, wspierano rozwój żeńskiego i męskiego monastycyzmu. Władyka Ambroży, aby być bliżej swej owczarni, podjął się nauki języka suahili, którym obecnie swobodnie włada. Podjęto też starania ku wychowaniu przyszłych czarnoskórych hierarchów prawdziwie prawosławnej Cerkwi w Afryce, którzy teraz pełnią swą posługę jako archimandryci administratorzy murzyńskich parafii.

Gdy zapyta się władykę Ambrożego o misję w Afryce, on zawsze z uśmiechem radości na twarzy opowiada o bogobojnych i prostych kapłanach, wiernych, oraz o ściskających serce trudnych warunkach i biedzie w jakiej żyją Afrykańczycy. O braku praktycznie wszystkiego co dla nas wydaje się wręcz należnym dla godnego życia. Greccy starostylni wierni przez wiele lat finansowo pomagali przeżyć dla wielu afrykańskich rodzin. W dobie greckiego kryzysu część finansowego obciążenia przejęli na siebie wierni Rumuńskiej Starosytlnej Cerkwi Prawosławnej, stąd coroczna obecność w Afryce rumuńskiego władyki Serafina.

Greckie starostylne monastery stały się miejsce trudu duchowego wychowania część nowicjuszy i nowicjuszek wstępujących do afrykańskich monasterów. Miałem to szczęście poznać trzech murzyńskich mnichów. Jeden był już archimandrytą, drugiego gdy przyjechałem do Grecji wyświęcono na hieromnicha, a trzeci wstąpił kilka miesięcy po mnie do filijskiego monasteru (pod Atenami). Ostatni miał na imię Mojżesz i był ode mnie niewiele starszy. Tutaj muszę się przyznać, że początkowo go osądziłem. Zastanawiałem się nad pobudkami jakie przyświecały młodemu posłusznikowi z Afryki, który jak wielu w Afryce przecież pochodzą z biednej rodziny, bez perspektyw na przyszłość. Sądziłem, że pobudki kariery są głównym jeśli nie jedynym celem wstępowania młodych osób do monasteru. Postanowiłem porozmawiać z posłusznikiem Mojżeszem, dobrze zna on język angielski. I jakież było moje zdziwienie, gdy na moje pytanie o cel wstąpienia do monasteru, brat Mojżesz opowiedział mi o ihumenii Chrystonimfii, która prowadzi żeński monaster, o jej duchowym wpływie na jego wychowanie gdy ten był jeszcze dzieckiem. O tym jak dzięki angielskiemu językowi, którego nauczyła go ihumenia, zapoznał się z mniszą księgą – „Drabiną” autorstwa prep. Jana Synajskiego (Klimaka), której pouczenia rozpaliły w nim płomyk chęci oddania się mniszemu życiu, wzięciu krzyża i pójścia za Chrystusem. Brat Mojżesz po angielsku cytował mi z pamięci pouczenia św. Jana Klimaka, wyjawiając mi jak stara się on zrealizować je w swym życiu.

Po rozmowie z bratem Mojżeszem zrozumiałem, że byłem w grzesznym błędzie, oraz jednocześnie doszedłem do wniosku, że my tutaj w Polsce nie cenimy tego daru i trudu jaki zadali sobie nasi przodkowie abyśmy mieli w zasięgu ręki zrozumiały dla nas duchowy skarb nauki świętych Ojców. My, aby poznać naukę świętych, nie musimy uczyć się zupełnie obcego nie tylko kulturowo ale i kontynentalnie języka. Nie zdziwiłbym się gdyby w czasach ostatecznych, według proroctwa prep. Nektariusza z Optiny (1853-1928) jedynym wiernym prawosławiu hierarchą na świecie pozostał nie kto inny jak czarnoskóry biskup z Afryki, wraz ze swą gorliwą owczarnią – afrykańską Cerkwią.

Gorąco polecam obejrzeć filmy oraz zdjęcia autorstwa ojca Michaila Konsdantinidis (fotograf miłośnik) afrykańskiej misji.

Fotoreportaż część I (naciśnij TUTAJ)

Fotoreportaż część II (naciśnij TUTAJ)

Archiwalny film [pierwszy] i [drugi]

 

l.Marcin Piekarski

 

 

Reklamy

Responses


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: