Napisane przez: Martin | 13/06/2016

Analiza kryzysu Pan-Soboru.

11451912

Po raz pierwszy od stu lat światowe prawosławie stoi na granicy rozłamu, a sam Wszechprawosławny Sobór zamiast zamanifestować światu swą jedność obnaża swe wewnętrzne konflikty interesów i wpływów Moskwy i Konstantynopola. Nie od dziś wiadomo że te dwie najsilniejsze swą wielkością i wpływami jurysdykcje zmagają się ze sobą o strefy wpływu i władzy a tym samym o prymat i liderstwo w światowym prawosławiu. Przepychanki te są teraz jeszcze bardziej widoczne w ramach nowej zimnej wojny pomiędzy Federacją Rosyjską a Zachodem.

Jeszcze kilkanaście dni temu wydawało się niemożliwością zatrzymanie ekumenicznej machiny soboru na Krecie. Bilety na samoloty i miejsca hotelowe już wykupione, służba prasowa soboru rozpoczęła akredytację dziennikarzy. Lita uczestników ostatecznie zatwierdzona. Prawosławni czekali rozpoczęcia się soboru.

Nieoczekiwanie pierwszego czerwca pojawia się veto ze strony synodu bułgarskiej Cerkwi, który wyraził swą niechęć uczestnictwa w kosztownym przedsięwzięciu. Bułgarski metropolita Gabriel podał do publicznej wiadomości koszt opłaty jaką mają wnieść do soborowej kasy każda z 13-stu cerkwi lokalnych. Kwota początkowa wynosi 120 tyś euro, ale według słów bułgarskiego hierarchy, z dodatkowymi kosztami samej obecności na soborze, wydatek ten może sięgać nawet 250 tyś euro.

Patriarcha Bartłomiej w odpowiedzi na nioczekiwany bułgarski odwrót zakomunikował, że Sobór na Krecie się odbędzie a jego postanowienia będą wiążące nawet dla nieobecnych. Tak na marginesie będzie to działać jak argumentacja przeciwników wyjścia Brytanii z UE: wyjdziemy i nie będziemy już mieli wpływu na decyzje, będziemy postawieni przed faktem dokonanym.

W ślad za Bułgarią posypały się demarsze ze strony synodów Cerkwi w Gruzji, Antiochii (Syria) i Serbii. W ich trakcie Patriarchat Moskiewski dał jasno do zrozumienia, że sam również zaczyna wahać się nad swym uczestnictwem, stawiając tym samym Konstantynopol niemalże pod ścianą płaczu.

Jeśli przyjrzymy się ostatnim wydarzeniom w życiu wspomnianych powyżej cerkwi lokalnych to zauważyć można nasilone polityczno-cerkiewne kontakty kremlowskiego Patriarchatu z każdą z tych cerkwi. Tak na przykład w maju w Sofii przedstawiciele patriarchy Cyryla uczestniczyli i dopomogli w zorganizowaniu pysznych uroczystości z okazji kanonizacji tamtejszego świętego Serafina (Sobolewa) – rosyjskiego emigranta. Nieoficjalnie mówi się o zasileniu budżetu bułgarskiej Cerkwi którego miał dokonać wysłannik kremla, nieformalnie nazywany ministrem ds. zagranicznych, – metropolita Hilarion (Afijew). Należy tutaj jeszcze wspomnieć niedawne uczestnictwo Putina z patriarchą Cyrylem w uroczystościach na Świętej Górze Atos i użycie przez Moskwę jako argumentu zaniepokojenie atoskich mnichów ekumeniczną treścią soborowych dokumentów.

Wpływy Kremla na decyzję cerkwi lokalnych w Syrii i w Serbii myślę że są tutaj czymś dość oczywistym. Choć dla samego antiocheńskiego patriarchatu w Syrii głównym motywem sprzeciwu uczestnictwa w obradach soboru jest nieuregulowane waśnie z patriarchatem jerozolimskim oraz usunięcie z obrad kwestii przejścia na nowy gregoriański kalendarz i zmianę Paschalii (wspólne świętowanie Wielkanocy z Zachodem). Co się zaś tyczy gruzińskiego patriarchatu to decyzja ta była podyktowana obawą hierarchów narastającym niezadowoleniem wśród wiernych i kleryków którzy już w latach 90-tych za samo członkostwo gruzińskiej Cerkwi w Światowej Radzie Kościołów grozili odejściem do greckich tradycjonalistów tzw. starokalendarzowej Cerkwi Grecji i stworzenie w Gruzji paralelnej jurysdykcji.

Nieoczekiwane ale za to bardzo wyrazista niechęć względem soboru jest też bardzo potrzebna dla moskiewskiego patriarchy Cyryla, który stara się ugasić pożar protestów konserwatywnej części patriarchatu z powodu samej tylko wspólnej deklaracji papieża i patriarchy na Kubie. Konserwatywna społeczność patriarchatu uznaje deklarację za zdradę prawosławia a samego patriarchę za głównego winowajcę rozwoju ekumenizmu w Rosji. Na Ukrainie w akcie protestu dwóch biskupów zaprzestało podczas nabożeństw wspominać imię patriarchy, tego samego dokonało kilkanaście monasterów i dziesiątki parafii w Rosji, Białorusi i Mołdawii. Cyryl chce wysłać tej grupie jasny sygnał, że on przechodzi na konserwatywne pozycje i więcej prawosławia zdradzać nie będzie. Znamiennym jest że w słowniku rosyjskich mediów względem Konstantynopola pojawiło się określenie „herezja ekumenizmu”.

Cała ta operacja którą dokonał Departament Stosunków Zewnętrznych kremlowskiego patriarchatu ma na celu wymusić u patriarchatu Konstantynopola zgodzenie się na warunki dyktowane przez Moskwę. W innym bądź razie tak oczekiwany przez patriarchę Bartłomieja jego Wielki i Święty Sobór na Krecie okaże się zwykłą farsą. Grecy poza niespodzianką otrzymali też czas dla przemyśleń – tydzień do zaplanowanej daty rozpoczęcia się soboru.

W przypadku niemożności zwołania soboru patriarcha Bartłomiej w odwecie może wyłożyć na stół ostatnią kartę i nadać Ukrainie autokefalię, tym samym odbierając Moskiewskiemu Patriarchatowi 40 % parafii. Obie hegemonie nieformalnie podzielonego światowego prawosławia dobrze wiedzą o co walczą i czym ryzykują.

W tej całej sytuacji hierarchowie z Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego nie mają łatwo. Przyjdzie im się znów lawirować pomiędzy niemałymi wpływami w Polsce Moskwy a uważającego polską Cerkiew za swego i Zachodu sojusznika patriarchą Bartłomiejem.

l.Marcin Piekarski

Advertisements

Responses

  1. […] MATERIAŁ WART UWAGI: https://maptys.wordpress.com/2016/06/13/analiza-kryzysu-pan-soboru/ […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: