Napisane przez: Martin | 20/06/2016

Analiza kryzysu Pan-Soboru w przededniu jego rozpoczęcia.

13423871_10154302767349669_5955673712018555120_n

Poniższy materiał jest dopełnieniem informacji do poprzedniego mego artykułu „Analiza kryzysu Pan-Soboru”.

W poniedziałek (20.06.2016) rozpoczęły się pierwsze obrady 170 z 300 (mających przyjechać) delegatów Pan-Soboru na Krecie. Tak zacne i liczne grono nie przyjechało aby od poniedziałku do piątku, przez 8 godzin dziennie z namaszczeniem podpisywać wcześniej opublikowane i nam już znane dokumenty. Ten czas zostanie poświęcony na podjęcie konkretnych decyzji względem konkretnych spraw problemów światowego prawosławia. Takim problemem jest choćby uregulowanie sprawy rozłamów na Ukrainie. Przypomnijmy że istnieją tam 3 główne jurysdykcje nazywające się ukraińskimi Cerkwiami (Ukraińska Autokefaliczna Cerkiew Prawosławna, Ukraińska Cerkiew Prawosławna Kijowskiego Patriarchatu i Ukraińska Cerkiew Prawosławna Moskiewskiego Patriarchatu).

Należy zrozumieć, że wynikły podział na Ukrainie ma czysto polityczne a co za tym idzie finansowe pobudki. Stąd u gigantów podzielonej dziś ukraińskiej i rosyjskiej finansjery istnieje nieodparta chęć stworzenie monopoli – jednej Cerkwi na Ukrainie, którą bez problemów będzie można wykorzystywać w swej polityce, – czy to proukraińskiej czy promoskiewskiej.

Przypomnijmy, że gdy 2008 roku patriarcha Bartłomiej przebywał z oficjalną wizytą na Ukrainie, wtedy głośno było o chęci złożenia na ręce prezydenta Juszczenki przez patriarchę Tomosu ukraińskiej autokefalii. Dla Moskiewskiego Patriarchatu rzecz jasna nie była na rękę utrata 40 % swych parafii i nieograniczonej możliwości wpływu Kremla na politykę ukraińską. Powstrzymać p.Bartłomieja udało się w ostatnim momencie dopiero na dyplomatycznej linii ministerstw spraw zagranicznych Rosji i Turcji. Rząd Turcji wymusił na patriarsze Bartłomieju pozostawienie daleko już posuniętych swych planów.

Dziś kiedy stosunki dyplomatyczne Rosji i Turcji stoją niemal że na krawędzi wojny, stały się dobrą okazją do zrealizowania tego czego się nie udało w 2008 r. Lecz o ile przez jeden, choć i pierwszy wśród równych, patriarchatów nadanie autokefalii, moskiewski Patriarchat mógł według swojego pojmowania prawa kanoniczego nie uznać, to inaczej sprawa ma się gdy taką decyzję podejmuje Pan-Sobór.

Stąd przeróżne próby kremlowskiego patriarchatu uniemożliwienia zwołania takiego Soboru. Najpierw Moskwie nie pasowało miejsce zwołania Soboru, bo to teren Turcji… Konstantynopol bez wchodzenia w niepotrzebne spory przenosi Sobór na Kretę. Moskwa w styczniu nieoczekiwanie wyjawia niewygodne fakty, między innymi istnienie drugiego nieoficjalnego spisu spraw które będzie rozpatrywał Sobór, miedzy innymi zmianę kalendarza i Paschalii, oraz istnienie już przygotowanego (!) i przez wszystkie delegacje lokalnych Cerkwi zatwierdzonego (!) dokument przejścia na nową Paschalię. Patriarcha Cyryl domaga się przełożenia tej kwestii na przyszłe sobory. Konstantynopol mimo protestów Antiochii się zgadza. I tym razem Moskwie nie udało się zatrzymać soborowej machiny…

Cóż pozostaje? Plan „A”

Czyli przekonać cerkwie satelitarne lub choćby ich kluczowych przedstawicieli do wzięcia w politycznej grze Moskwy. W ostatniej chwili odmawiają przyjazdu na Sobór poszczególne Cerkwie Lokalne – Bułgaria, Antiochia (Syria kontrolowana militarnie przez Kreml), Gruzja i Serbia. Do tej grupy jakoby przyłącza się Moskiewski Patriarchat, choć sam ich do tego popchnął. Patriarcha Bartłomiej wychodzi naprzeciw żądaniom. W przededniu Pan-Soboru organizuje Małą Synaksę (Zebranie) w którym biorą udział zwierzchnicy Cerkwi Lokalnych oraz po dwóch hierarchów danej jurysdykcji. Na Synaksie postanowiono przedzwonić do zwierzchników zbuntowanych Cerkwi Lokalnych i przekonać ich do przyjazdu. Jak dotąd bez rezultatów.

W ostatnim momencie konstantynopolitańskiemu metropolicie Janowi (Zizulas) udaje się wpłynąć na serbskich hierarchów (swoich uczniów liturgicznego modernizmu), którzy zwołują zebranie liczące 20 serbskich biskupów i stawiają belgradzkiemu patriarsze Ireneuszowi ultimatum. Albo wycofa się z samowolnej realizacji moskiewskich planów i jedzie na Sobór, albo biskupi zwołują swój sobór lokalny Serbskiej Cerkwi, pozbawiają patriarchę urzędu i jadą na Pan-Sobór. Ireneusz w przestrachu migiem zwołuje arcybiskupi synod i od razu podaje do publicznej informacji że na Kretę jedzie.

Moskiewskiemu Patriarchatowi nie udaje się nie dopuścić lub choćby przełożyć Sobór. Diakon Andrej Kurajew podzielił się zakulisowymi informacją, że patriarcha Cyryl wraz z metropolitą Hilarionem (Alfiejewym) zostali wezwani na kremlowski dywanik i „dostali po głowie” za nieudolne poczynania z Konstantynopolem. Jakby tego było mało Rząd Ukrainy wystosowuje oficjalny list na Kretę z prośbą o uregulowanie podziałów na Ukrainie. Zdesperowany Cyryl 17-ego czerwca pisze list otwarty do uczestników Pan-Soboru w którym już na samym wstępnie podkreśla przynależność Ukrainy i Mołdawii do swojej jurysdykcji.

„Serdecznie witam was w imieniu Ruskiej Cerkwi Prawosławnej, w imieniu wiernych prawosławnych Rosji, Ukrainy, Białorusi, Mołdawii i pozostałych krajów, tworzących rozległą owczarnię Patriarchatu Moskiewskiego”.

Całą sytuacją są zniesmaczeni uczestnicy soboru na Krecie. W końcu w światowej opinii publicznej przez działania Kremla wyszło że światowe prawosławie nie jest jednomyślne i bez skandali u nas obejść się nie może…

Teraz plan „B”

Zanim do niego przejdę, najpierw poruszę kwestię poziomu antyekumenicznej działalności patriarchalnych kręgów.

Chyba wszystkim są znane liczne konferencje i wystąpienia kleryków i mało znanych organizacji antyglobalistycznych które przez ostatnie pół roku miały miejsce w Rosji. Cała ta historia zaczyna się od nieoczekiwanego zwolnienia Wsiewołoda Czaplina z funkcji przedstawiciela prasowego Departamentu ds. Stosunków Zewnętrznych Patriarchatu Moskiewskiego. Ten weteran sergiaństwa i oddany fan i trąba putinowskiej polityki nagle ogłasza się opozycjonistą, dysydentem i… antyekumenistą. To ostatnie jest tak oszałamiające, że porównać to można jedynie do zmiany płci lub koloru skóry. Wystarczy wspomnieć tylko, jak na przestrzeni wielu lat, z jaką biesowską nienawiścią i urzędową oschłością o.Wsiewołod komentował wystąpienia absolutnie wszystkich kapłanów potępiających herezję ekumenizmu (nie bez przyczyny dostał przydomek „Wsieswołocz”). Człowiek który w czasie cerkiewnych postów zostaje przyłapany na jadaniu w McD`s rzecz jasna niepostnych posiłków, który nie uznaje ważności cerkiewnych kanonów i Tradycji nagle broni czystości wiary. Czaplin pojawia się na prawie wszystkich antyekumenicznych konferencjach i dość szybko pozycjonuje się na jednego liderów patriarchalnego antyekumenizmu.

Drugim liderem antyekumenizmu staje się Olga Czetwierkowa. Wsłuchując się w jej wypowiedzi zamieszczonych na YouTube można ze zdziwieniem usłyszeć jej oraz organizacji „Nie dla Światowego Porządku” do której przynależy, główny motyw ich pojmowanego antyekumenizmu. Zawiera się on w obawie przed utratą suwerenności Federacji Rosyjskiej na którą wpływają zagraniczne siły Watykanu i USA. Zagrożeniem nie jest utrata czystości wiary a co za tym idzie prawosławia tak niezbędnego dla zbawienia, lecz motywy ziemskie, władza, imperium Rusi itp. Warto też przyjrzeć się działalności i życiu wszystkich prelegentów antyekumenicznych konferencji organizowanych przez grupę Olgi Czetwierkowej. Jedną z takich ciekawych postaci, wojowników za wiarę, jest kapłan Dimitrij Nienarokow. Dosłowne wojownik… Posiada on profil ( http://vk.com/club676409806) sieci społecznościowej Vkontakte, gdzie można obejrzeć jego zdjęcia (folder „trenirovki”) kursów walki wręcz, które prowadzi będąc kapłanem tradycjonalistą? Wytatuowana ręka trzymająca nóż i gotowa do zadania śmiertelnego dźgnięcia, a w tle ikony… w takich pozach i w strojach specnazu można zobaczyć tego kapłana „wiernego wyznawcę i syna Cerkwi”.

Trzecią grupą będą „Żeny Mironosicy” (pol. niosące wonności) kobiety które już zerwały jedność z Patriarchatem Moskiewskim i zbierają się w domu dla modlitw wg Służb Laickim Rytem. Takim sposobem z braku kapłana (który cyklicznie przyjeżdża) żyje wiele wspólnot niewspominających wiernych katakumbowej jak i starostylnych parafii na całym świecie. I nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie przesłanie jakie niosą wspomniane kobiety. Ich oczy sprawiają wrażenie duchowej prelesti i samozachwytu, a ich zachowanie się podczas modlitwy nie jest naturalnym, typowym dla parafianek (nawet tych dewotek) oficjalnej Cerkwi. Bardziej przypominają sektę osób która z prawosławiem miała tylko tygodniowy kontakt, lub… nieudolnych aktorów. Odpowiedź można znaleźć w kontrastowym zestawieniu profesjonalizmu operatora kamery, jak i osoby która zmontowała dokonane nagrania wystąpienia tych kobiet ze skrajną biedą, typowych wiejskich chat gdzie wodę czerpie się jeszcze ze studni. Idealne przejście klatek, idealne ujęcia tak trudne do wykonania w małej chałupince. Poddają pod wątpliwość autentyczności istnienia takiej grupy.
Film z udziałem tych kobiet:

Czwartą grupą są zwykli przypadkowi kapłani, którzy uniesieni zachwytem wspomnianych wyżej grup, publicznie ogłaszają się przeciwnikami ekumenizmu. Tych kapłanów dość szybko pacyfikują ich własni biskupi. I tu jest ważny kluczowy moment. Zabijaków i awanturników – liderów antyekumenizmu, nie dosięga kara, a np autentycznego hieromnicha Ambrożego z Białorusi (jego list jest dostępny na portalu „Wolna Polska”) natychmiast przenoszą do… Donbasu. Podobnie sprawa się miała z wystąpieniem ukraińskiego biskupa Longina, znanego z prowadzenia ogromnego sierocińca (patrz film Forpost). Biskup Longin pod wpływem greckich nowostylnych konserwatystów bierze udział w antysoborowych konferencjach. Po deklaracji papieża i patriarchy na Hawanie, władyka Longin ogłasza że zaprzestaje wspominania patriarchy Cyryla. Trochę w tym jednak nieprawdy i lania wody… Tak jak już od kilku lat większość diecezji Moskiewskiego Patriarchatu na terytorium Ukrainy nie wspomina nie tylko imienia ale też i wyrażenia „patriarcha moskiewski i całej Rusi”, aby tym nie drażnić ukraińskich nacjonalistów, z którymi również władyka Longin miał nieprzyjemności. Wszystkie ukraińskie parafie i monstery wspominają metropolitę Kijowa i całej Ukrainy, obecnie władykę Onufrego, który siłą rzeczy jest podległy i wspomina imię i tytuł Cyryla.

Powracając do antyekumenicznego wystąpienia władyki Longina. Zaraz po nim pojawia się w prasie informacja, że w sierocińcach władyki Longina jest stosowana przemoc i nieodpowiednie traktowanie dzieci. Kilka dni później do monasteru i sierocińca przyjeżdża metropolita Onufry, po czym w Internecie pojawia się studzący entuzjazm antyekumenistów materiał. A o gehennie dzieci nagle robi się cicho.

Patrząc na przebieg oraz charakter wszystkich wystąpień i antyekumenicznych konferencji można dojść do wniosku, że miały one odgórne „błogosławieństwo” (żeby nie powiedzieć że były sterowane) gdyż wpisywały się w plan „B” Moskiewskiego Patriarchatu. Czyli pokazanie w mass mediach protestu wiernych przeciwko udziałowi swych biskupów w Pan-Soborze, a tym samym jakoby rzekoma prawdziwa pobudka do nie uczestnictwa w Pan-Soborze jeśli ten będzie podejmował kwestię Ukrainy lub jeśli nie uda się przepchnąć że każda decyzja Pan-Soboru musi być zatwierdzona jednomyślnością wszystkich Cerkwi. Czyli danie Moskwie możliwości blokowania niewygodnych orzeczeń dobrze znanym nam prawem liberum veto!

Bardzo możliwe, że w przypadku gdy orzeczenia Pan-Soboru będą bardzo nie na rękę Kremlowi, Patriarchat Moskiewski powtórzy swój epizod z 1948 i zwoła swój mały-Sobór gdzie znów dyplomatycznie „potępi się” ekumenizm i kalendarzowe zbłądzenia greckiej oikumeny.

W tej całej polityce szkoda tylko prostych wiernych i kapłanów którzy nagle zaczęli upatrywać w kremlowskim prawosławiu oś światowego antyekumenizmu. Bosi uczestnicy światowej polityki, patrzący ze zdziwieniem i nie mogący zrozumieć że nimi znów manipulują.

Wszystkie Cerkwie Lokalne które nie wzięły udział w Pan-Soborze będą musiały zgodnie z prawem kanonicznym (40 Laodyc., 8 Trull.) ratyfikować jego postanowienia. To nieuniknione, tak jak nie uczestnictwo w klasówce nie uchroni ucznia przed otrzymaniem jedynki.

W historii Cerkwi i walki z herezją nikt nie oczekiwał momentu apogeum, np. czekania aż Ariusz zwoła Pan-Sobór i na nim ogłosi obowiązkowym swe zbłądzenia. Wierni wyznawcy i męczennicy za wiarę, z momentem samego tylko głoszenia herezji już zrywali jedność z jej głosicielem jak i z tymi którzy pozostają z nim w jedności. Taka jest prawdziwa i jedyna słuszna droga prawdziwych Chrześcijan.

Zauważmy, że wszystkie Cerkwie Lokalne przyjęły ekumeniczne dokumenty Pan-Soboru. Rosyjska podczas swojego arcybiskupiego synodu (2-6 lutego 2016 r., patrz punkt 3 protokołów), Gruzińska podpisem swoich przedstawicieli w komisjach przygotowujących Pan-Sobór, Antiocheńska podczas obrad synodu biskupów, Bułgarska która przyjęła dokumenty ale jakoby nie pojechała bo „za droga” impreza. Ot i wasze jedyne wierne Cerkwie Lokalne…

Wszyscy tak przeżywamy tym, co wydarzy się na Pan-Soborze, gdy tym czasem nie zauważamy jak już od prawie wieku, i to bez soboru, nasze prawosławie zostało poddane wszelakim modernizmom i indoktrynacjom. Jak duchem i życiem coraz bardziej jesteśmy podobni do upadłych Chrześcijan Zachodu… Brak w życiu oficjalnej Cerkwi, nawet PAKP-u, swoistej autentyczności, ducha misji, duchowego rozwoju, na wielu parafiach brak elementarnej duchowej walki jak i pomocy ze strony kapłanów. Parafie stały się teatrami a kapłani aktorami, którzy zdejmą swe szaty po odegraniu lepiej lub gorzej swych wyuczonych bezdusznych ról.

Ten cały tragizm prawosławnych wiedzionych herezjarchami stał mi się jeszcze bardziej widoczny gdy przeszedłem do prawdziwie prawosławnej Cerkwi. Wtedy zobaczyłem nie granicę nas dzielącą a całą przepaść…

Miał rację ojciec Serafin (Rose), gdy pisał: „jest później niż wam się wydaje…”

l.Marcin Piekarski

Advertisements

Responses

  1. Stąd wniosek, że wszystko, kolokwialnie mówiąc, „pozamiatane”. Herezja ekumenizmu już dawno opanowała prawosławie, a medialne protesty antyekumeniczne to czysta gra polityczna ?

    Miał rację ojciec Serafin (Rose), gdy pisał: „jest później niż wam się wydaje…”

    ….. i to chyba sedno sprawy.

  2. Wiele zależy od interpretacji kan. 8. Soboru trullańskiego: „Biskupom zaś, którzy nie stawią się na Sobór, chociaż znajdują się w swoich miastach i są przy tym zdrowi i nieskrepowani żadną nieodzowną i pilną sprawą, należy po bratersku udzielić upomnienia”. Zawsze nieobecni mogą powiedzieć, że „pilną sprawą”, która ich zatrzymała w eparchiach, była sprawa antyekumenizmu. 🙂 Zgadzam się, że nieuczestniczenie przez przedstawicieli Patriarchatu Moskwy i Wszechrusi we „Wielkim i Wszechprawosławnym Soborze” wynika raczej z przyczyn politycznych, niż religijnych. Rosja walczy o wpływy na Ukrainie, zaś Władimir Władimirowicz traktuje patriarchę Bartłomieja jako eksponenta interesów USA.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: