Napisane przez: Martin | 17/12/2016

Jedność z heretyckimi biskupami jest niedopuszczalna.

downloadfile

Jedność – istota sprawy a nie formalność.

Z dawien dawna Święta Tradycja Prawosławia uważa utrzymywanie kontaktu z heretyckimi biskupami za coś nie do przyjęcia, nawet jeśli nie zostali oni osądzeni przez sąd cerkiewny, gdyż są oni poza jednością w Wiarze, poza jednością z Cerkwią.

Święty Bazyli Wielki wierzył, że cerkiewna jedność nie jest zwykłą formalnością lecz ważną kwestią istoty, sprawą Wiary, sprawą zbawienia. W swym liście do Ewesian, przekonuje ich aby nie odpadali od jedności z tą częścią Cerkwi która przebywa na fundamencie „zdrowej i niewypaczonej nauki”, gdyż prawidłowa Wiara jawi się podstawą do jedności. Jedność z prawosławnymi oznacza znajdowanie się w „części” sprawiedliwych „w dniu sprawiedliwym Pana naszego Jezusa Chrystusa, gdy przyjdzie On dać zapłatę każdemu z nas wedle uczynków”[1] .

Jedność z heretykami, według nauki św. arcypasterza Bazylego Wielkiego, jest niedopuszczalna gdyż poprzez naruszenie – po części lub w całości – przez nich prawosławnego Wyznania, oni automatycznie odpadają od jedności z Cerkwią.

Będąc jeszcze w godności diakona, ten wielki ojciec i nauczyciel Cerkwi, zerwał w 361 r. jedność z biskupem Cezarei Dianiuszem i oddalił się do pontyjskiej pustyni, nie bacząc na to że darzył tego hierarchę wielkim szacunkiem, i nie bacząc na to że biskup Dianiusz udzielił mu chrztu oraz podniósł do godności diakońskiej. Dlaczego święty od niego się odgrodził? Dlatego, że biskup Dianiusz z powodu słabości swego charakteru podpisał w 360 r. podczas półariańskiego synodu w Konstantynopolu (pod przewodnictwem Akakiusza Cezareo-Palestyńskiego, wyznawcy „jednoistotności”[2]) nieprawosławne wyznanie wiary.

Później, będąc już w godności biskupa, święty Bazyli nie wahał się w zerwaniu starej przyjaźni z przejawiającym arianizm biskupem Sebasty Eustachiuszem , i zerwał wszelakie z nim kontakty. Tłumacząc swą srogą pozycję, pisał że teraz gdy my nie zgadzamy się z tymi którzy są z Eustachiuszem, i unikamy jednomyślnych z nim, sprawiedliwie zostanie nam to wybaczone, gdyż „nic nie jest ważniejsze ponad prawdę i uchowanie się w niej”[3].

29 czerwca 1995 r. w Watykanie, patriarcha Konstantynopola Bartłomiej wraz z papieżem Janem Pawłem II podpisali „Wspólne oświadczenie”. W tym oświadczeniu, jawnie wykładającym naukę wiary, ogłasza się teologię „siostrzanych Kościołów”, teologię (uznania –tłum.) chrztów, możliwość „katolikom i prawosławnym od teraz dawać wspólne świadectwo wiary”, teologię „wspólnej posługi” i perspektywy międzyreligijnego dialogu.

Ten krok, który jawi się zwieńczeniem wielu innych ekumenicznych działań, bez wątpienia jest odpadnięciem od Wiary i przyjęciem oraz  głoszeniem nowego „Wyznania Wiary” – wyznania heretyckiego.

Jak można mieć jedność z patriarchą Bartłomiejem i jednomyślnymi z nim biskupami ekumenistami, którzy jawnie, konsekwentnie i z przekonaniem, tj. nie ze słabości charakteru, odrzucają eklezjologiczną i soteriologiczną wyjątkowość Jednej i Jedynej Cerkwi tj. Prawosławia.

Idąc dalej, jak więc można posiadać jedność (eucharystyczną, modlitewną i administracyjną –tłum.) z ekumenistami, kiedy całkowicie uczestniczą oni w ruchu ekumenicznym i jawią się składowymi jego członkami, jego podstawowych organów, w których wypracowuje się (jak już udowodniono) pewien antyprawosławny dogmatyczny, kanoniczny i moralny „minimalizm”.

Gdyby święty arcypasterz Bazyli Wielki żył dziś, czy miałby jedność z prawosławnymi ekumenistami? Z całą pewnością nie. Ta zasada, którą głosił, posiada wieczny autorytet:

„nic nie jest ważniejsze ponad prawdę i uchowanie się w niej”.

Cyprian I Metropolita Oroposu i Fili

___
* – Tytuł oryginału: „Święty Bazyli Wielki i eklezjologia przeciwstawienia się”, kwartalnik Ὀρθόδοξος Ἐνημέρωσις, № 25, Χ-ΧΙΙ 1997 r.
[1] – Święty Arcypasterz Bazyli Wielki, List 251 „Do Ewesinów” § 4 (PG, 32, 937B-940A)
[2] – Tamże, List 51 do „Wosporia biskupa” (PG, 32, 388C-392A).
[3] – Tamże, List 245 do „Teofila biskupa” (PG, 32, 925BC).

Reklamy

Responses

  1. Generalnie przez XI wieków byliśmy razem – kościół rzymski i bizancjum. Co musiało się stać, że nagle kościoły zaczęły się zwalczać nawzajem? JP II i Bartłomiej chcieli powrócić do tej jedności sprzed XI wieku. Tyle w temacie. Porzuć to co za tobą i patrz w przyszłość. Jest jeden Bóg, jeden Jezus, jeden Duch Św. Jeden chrzest, jedna wiara.

    • Nie będzie odkryciem jeśli powiem że więcej nas dzieli niż łączy.

  2. Ścisłe zastosowanie się do dyrektyw zawartych w tekście w warunkach polskich oznacza, że wielu prawosławnych pozostałoby bez zaplecza społecznego w nie zawsze im przychylnym, rzymskokatolickim otoczeniu, co jest szczególnie bolesne dla katechumenów i konwertytów, których krewni pozostali papistami. Czy jednak parafie PAKP mogą dawać im oparcie? Z mojej obserwacji życia parafii legnickiej i rozmów wynika, że wierni – w większości Łemkowie – wolą się zadawać pobratymcami, choćby innosławnymi (grekokatolikami), niż chcącymi przyjąć prawosławie Polakami. Owszem, proboszcz chętnie nawiązuje kontakty z zainteresowanymi prawosławiem, jego „trzódka” – niekoniecznie. Myślę, że głównym problemem PAKP nie jest pseudoekumenizm, który skłonił Was do przejścia do starostylników, tylko etnofiletyzm (występujący też zresztą wśród części Polaków-rzymskich katolików). On tworzy warunki do szerzenia się nieprawosławnej, sprzecznej z zasadami katolickości i właściwie pojętego ekumenizmu, czyli powszechności Cerkwi (por. np. Mk 16,15.20; Ga 3,28; Dz 1, 7-8), koncepcji „etnicznych Kościołów” – Cerkwi prawosławnej – „Kościoła dla Słowian wschodnich (Rusinów) i południowych”, Kościoła rzymskokatolickiego – „Kościoła dla Polaków” itd. Do tego dochodzą echa protestanckiej proweniencji idei „cius regio, eius religio” („czyja władza, tego religia”) i wynikającej z niej stereotypów (Polak-katolik, Niemiec-ewangelik, Anglik-anglikanin itp.). Gdyby Apostołowie rozumowali wedle tych zasad, do dzisiaj pozostalibyśmy poganami, a chrześcijaństwo wyznawali by tylko niektórzy Żydzi.

  3. @ Stefanio: Nie będzie trwałej i prawdziwej jedności między chrześcijanami bez zażegnania sporów doktrynalnych i dyscyplinarnych, które doprowadziły do podziałów. Schizma 1054 r. nie wynikła tylko z rywalizacji między cesarzami czy kwestii „Filioque”. Polecam przeczytać „Prawosławie” Józefa Kellera (powinna się znajdować w najbliższej bibliotece publicznej), „Wierzę w jeden, katolicki Kościół. Świadectwo konwersji do prawosławia” Eliasza Leszka Szczepaniaka (dostępna na http://www.prawoslawnikatolicy.pl) i portalu http://www.ortodoksja.pl. Przez te 11 wieków od „wielkiej schizmy” ilość różnic między prawosławiem a rzymskim katolicyzmem narosła, zwłaszcza w sprawach liturgicznych i organizacji Kościoła.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: